sobota, 28 lutego 2015

Korzenny złoty syrop do pankejków, deserów i innych pyszności.


     Dziś na śniadanie zrobiłam pancakes. Były pyszne! Takie puszyste i delikatne. Podałam je z tym pysznym, korzennym syropem. Nie ma lepszego połączenia od ciepłych, pachnących amerykańskich naleśników i złotego syropu doprawionego wanilią, cynamonem, anyżem, goździkami.... Niebo na talerzu! Syrop sprawdzi się również w herbacie, kawie lub jako polewa do lodów bądź innych deserów. To co, macie ochotę? Jeśli tak, to zapraszam!


Składniki na korzenny, złoty syrop do pankejków, deserów i innych pyszności:
250 ml wody
2 łyżki brązowego cukru (najlepiej muscovado)
1 laska wanilii
1 laska cynamonu
5 ziaren ziela angielskiego
1 gwiazdka anyżu
10 goździków
cukier

     Wodę wlewamy do garnka, dodajemy cukier, rozciętą wanilię, połamany cynamon, ziele angielskie (można roztłuc w moździerzu), anyż, goździki stawiamy na średnim ogniu i ciągle mieszając zagotowujemy. Gdy płyn zacznie wrzeć wyłączamy grzanie, garnek przykrywamy pokrywką i czekamy aż zawartość ostygnie. Przestudzony płyn przecedzamy, sprawdzamy ile jest (u mnie było 2/5 szklanki) przelewamy do czystego garnka i dodajemy dwa razy więcej cukru (więc u mnie 4/5 szklanki) i znowu zagotowujemy, tym razem jednak na małym ogniu, często mieszając. Gdy zacznie wrzeć gotujemy na małym ogniu ciągle mieszając 3-5 minut. Gotowy syrop przelewamy do dzbanuszka lub butelki, gdy ostygnie jest gotowy.


Uwaga! Następnego dnia syrop może się nieco scukrzyć. Wystarczy dodać łyżkę ciepłej wody, podgrzać i syrop odzyska aksamitną, gładką konsystencję. Pozdrawiam!!!



piątek, 27 lutego 2015

Zakwas na chleb.


     Ostatnio nastawiłam zakwas żytni na chleb, ładnie pracował przez cztery dni, więc przyszedł już czas na upieczenie chleba. Właśnie rośnie. Za dwie godziny włożę go do pieca, już nie mogę się doczekać aż się upiecze :) Najpierw jednak należy zrobić zakwas i o tym właśnie będzie poniżej. Pamiętam, że babcia robiła zakwas i piekła chleb, niestety nie pamiętam żadnych proporcji. Z pomocą przyszła mi koleżanka, która poinstruowała mnie co i jak. To co, ma ktoś ochotę zjeść za 4-5 dni kromkę świeżego chleba z masłem? Jeśli tak, to zaczynamy!


Składniki na zakwas na chleb:
mąka (u mnie żytnia, ale może być również pszenna)
letnia woda, u mnie źródlana, przegotowana

     Zaczynamy od przygotowania naczynia. Może to być duży słoik (0,9-1 l), ja natomiast użyłam niewielkiego, kamiennego garnka (tak jak moja babcia). Słoik lub garnek trzeba dokładnie umyć i wyparzyć. Należy przygotować jeszcze cieniutką ściereczkę, płótno lub, tak jak ja, tetrową pieluszkę i sznurek bądź gumkę recepturkę.

1 DZIEŃ
Do garnka wlewamy pół szklanki letniej wody, dodajemy pół szklanki mąki i dokładnie mieszamy. Wierzch słoika lub garnka przykrywamy cienkim materiałem i obwiązujemy sznurkiem bądź gumką. Następnie naczynie przekładamy w ciepłe miejsce (np. obok grzejnika lub w kotłowni). Zaczyn powinien być przechowywany w cieple najlepiej w temp. około 25 stopni C.

PO 12 GODZINACH:
Dokładnie mieszamy zaczyn, żeby wierzch się zbytnio nie wysuszył.

PO 12 GODZINACH (drugi dzień):
Dokarmiamy zakwas, czyli dodajemy kolejne pół szklanki wody i tyle samo mąki, mieszamy.

PO KOLEJNYCH 12 GODZINACH:
Znów dokładnie mieszamy.

PO KOLEJNYCH 12 GODZINACH (trzeci dzień):
Znowu dokarmiamy zaczyn połową szklanki wody i mąki.

PO KOLEJNYCH 12 GODZINACH:
Znów dokładnie mieszamy.

PO KOLEJNYCH 12 GODZINACH (czwarty dzień):
Znowu dokarmiamy zaczyn połową szklanki wody i mąki.

PO KOLEJNYCH 12 GODZINACH zaczyn jest gotowy (choć niektórzy każą czekać 5 dni)

Co ważne należy pamiętać, że:
1. Zaczyn będzie pracował, czyli będą tworzyć się bąbelki (o to właśnie chodzi).
2. Zaczyn będzie miał specyficzny kwaśny zapach.

     Teraz przystępujemy do pieczenia chleba. Bierzemy odpowiednią porcję zakwasu, a resztę przekładamy do słoika, zamykamy i wkładamy do lodówki. Jeśli chcemy znowu upiec chleb należy wyjąć zakwas z lodówki, a gdy się ogrzeje dokarmić go połową szklanki letniej wody i połową szklanki mąki, należy zabezpieczyć go ściereczką i odłożyć w ciepłe miejsce na 12 godzin. Po tym czasie zakwas jest gotowy.



czwartek, 26 lutego 2015

Bułki kanapkowe z jogurtem.


     Pyszne, puszyste i mięciutkie bułki pszenne, idealne na kanapki. Swą wyjątkowość zawdzięczają dodatkowi jogurtu naturalnego, który sprawia, że bułki są wilgotne i długo zachowują świeżość (prawie jak te z dodatkiem ziemniaków klik). Bardzo polecam!!!


Składniki na bułki kanapkowe z jogurtem na 12 sztuk:
425 g mąki pszennej
25 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
150 ml ciepłego mleka
75 ml jogurtu naturalnego
75 ml podgrzanego oleju
1/2 łyżeczki soli
żółtko do posmarowania
mak, sezam, czarnuszka do posypania
     Drożdże rozcieramy z cukrem w mleku. Mąkę przesiewamy do miski, robimy wgłębienie i wlewamy weń rozczyn. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 10 minut, aż zaczyn podwoi objętość. Po tym czasie jogurt mieszamy z olejem i solą, dodajemy wszystko do wyrośniętego rozczynu i wyrabiamy ciasto za pomocą miksera, aż będzie gładkie i elastyczne, nie krócej jednak niż 10 minut. Gotowe ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 45 minut (ciasto powinno podwoić objętość).
     Wyrośnięte ciasto wykładamy na oprószoną mąką stolnicę lub blat i chwilkę wyrabiamy, żeby je nieco odgazować. Następnie dzielimy na 12 równych kawałków i z każdego formujemy bułkę, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej tłuszczem i oprószonej mąką.



     Gdy wszystkie bułeczki są już gotowe przykrywamy formę ściereczką i odstawiamy na 35-40 minut, do ponownego wyrośnięcia. Na 15 minut przed końcem rozgrzewamy piekarnik do temperatury 190 stopni C. Wyrośnięte bułeczki smarujemy rozkłóconym jajkiem, posypujemy nasionami i pieczemy około 15-20 minut, aż się apetycznie zarumienią. Gotowe :)
     Więcej o tym jak zrobić idealne ciasto drożdżowe znajdziecie tutaj ;)



niedziela, 22 lutego 2015

Kartacze (cepeliny) w sosie ze świeżych grzybów leśnych.


     Bardzo lubimy wszelkiego rodzaju potrawy mączne, najbardziej kluchy ;) I tak, co najmniej raz w tygodniu, gotuję kopytka, kluski śląskie, pyzy, pierogi lub (niestety rzadziej) knedle. Do tego obowiązkowo sos mięsny lub grzybowy i surówka, ostatnio najczęściej z kiszonej kapusty ;) I tak było wczoraj i dzisiaj. Na obiad były kartacze, czyli cepeliny, czyli większe pyzy o charakterystycznym owalnym kształcie. Danie wywodzi się z kuchni litewskiej (cepeliny) a spolszczona wersja to właśnie kartacze. Rzekomo oryginalna wersja jest przygotowywana z samych ziemniaków, raz nawet przetestowałam taką wersję i muszę przyznać, że wersja mojej babci jest o niebo lepsza. Dziś przedstawię właśnie jej wersję, lecz z nieco innym nadzieniem. To co, głodni? Zapraszam!!!


Składniki na kartacze (cepeliny) w sosie ze świeżych grzybów leśnych:
1200 g obranych, ugotowanych w osolonej wodzie, przeciśniętych przez praskę ziemniaków (zimnych)
800 g obranych, surowych startych na tarce o drobnych oczkach
1 jajko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
150 g (około 1 szklanki) mąki pszennej
sól

NADZIENIE:
2 duże cebule
200 g drobno pokrojonej wędliny lub podsmażonego mięsa mielonego
200-250 g grzybów (ja użyłam mrożonych podgrzybków i prawdziwków- część drobno posiekana część w większych kawałkach)
oliwa
rozmaryn
sól
pieprz

SOS:
200 g śmietany 30 %
2 łyżki mąki
sól
pieprz.

OKRASA:
kilka łyżek oliwy
3 łyżki prażonej cebulki

     Na oliwie szklimy cebulkę, dodajemy rozmrożone (w sezonie świeże) grzyby i dusimy około 10 minut. Następnie dodajemy wędlinę, podsmażamy jeszcze około 5 minut, doprawiamy solą, pieprzem i rozmarynem, studzimy. Dzielimy na pół (w jednej połówce powinny się znaleźć większe kawałki grzybów-na sos, w drugiej te drobno posiekane- to będzie farsz)
     W durszlaku lub dużym sicie rozkładamy cienką ściereczkę, płótno lub tak jak u mnie tetrową pieluszkę. Pod durszlak wkładamy miskę. Do tak przygotowanego durszlaka przekładamy starte ziemniaki i odstawiamy na około 10 minut. Po tym czasie łapiemy końce ściereczki i odciskamy płyn do miseczki. Surowe ziemniaki łączymy z ugotowanymi, a miseczkę z płynem odkładamy na chwilkę, aż skrobia osiądzie na dno, po około 10 minutach płyn zlewamy, a skrobię która osadziła się na dnie dodajemy do ziemniaków. Następnie do ziemniaków dodajemy również mąkę ziemniaczaną, mąkę pszenną, jajko trochę soli i wyrabiamy gładkie, nie lepiące się aż tak bardzo ciasto (jeśli ziemniaki są zbyt klejące dosypujemy trochę mąki). Ciasto dzielimy na kawałki w wielkości mandarynki, z każdego kawałka formujemy placek o grubości około 0,5 cm nakładamy łyżkę farszu i sklejamy ciasto, formując owalną kluskę. Gotowe kartacze układamy na oprószonej mąką ściereczce, gdy już wszystkie są gotowe gotujemy partiami w osolonym wrzątku nie dłużej niż 7-8 minut. Po ugotowaniu wyjmujemy łyżką cedzakową na płaskie talerze, żeby odparowały i obeschły, po około 1-2 minutach okraszamy oliwą wymieszaną z cebulką.
     Gdy pyzy się gotują dokańczamy sos. W śmietanie roztrzepujemy mąkę. Pozostałość farszu zagotowujemy z 100 ml wody, dodajemy śmietanę z mąką i znów zagotowujemy. Doprawiamy solą, pieprzem i gotowe.

    Okraszone kartacze przekładamy na talerze, polewamy sosem i podajemy jeszcze ciepłe ;) Z tej porcji kartaczy wyszło na dwa obiady.



wtorek, 17 lutego 2015

Szybka tarte Tatin.


     To bardzo dobre ciasto powstało w skutek nagłej potrzeby. Goście wpadli bez zapowiedzi, a w domu pustka. Przygotowania zajęły mi równo 8 minut, później już tylko 25 minut w piekarniku i nim się goście rozsiedli na kanapie, deser był gotowy. Wypiek był tak dobry, że zniknął w całości podczas jednego popołudnia (zdjęcia zaraz po wyjęciu z piekarnika). Oczywiście były prośby o przepis, więc podaję. Naprawdę warto ;)


Składniki na szybką tarte Tatin:
4-5 łyżek cukru
3 łyżki masła
5 jabłek
1 łyżeczka soku z cytryny
garść rodzynek
płaska łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)

CIASTO:
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki bułki tartej (lub kaszy manny)
1/2 szklanki cukru
90 g zamrożonego masła

     Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni C. Jabłka obieramy, kroimy w ćwiartki, usuwamy gniazda nasienne, skrapiamy sokiem z cytryny. W tortownicy lub tak jak u mnie w patelni o grubym dnie z odczepianą rączką, umieszczamy cukier i podgrzewamy na średnim ogniu aż się rozpuści (nie może się przypalić-czyli zbytnio zbrązowieć), następnie dodajemy masło, a gdy i ono się rozpuści, jabłka. Przykrywamy patelnię i dusimy jabłka około 3 minut często mieszając i pilnując, żeby karmel się nie przypalił.
     Gdy jabłka się duszą robimy ciasto. Do miski przekładamy wszystkie suche składniki i dokładnie mieszamy. I już ;)
     Z patelni zdejmujemy pokrywkę i odparowujemy nadmiar soku na nieco większym ogniu. Po około 2 minutach wyłączamy grzanie, dodajemy cynamon, mieszamy,  zdejmujemy rączkę z patelni, jabłka posypujemy suchymi składnikami, a na wierzch ścieramy zamrożone masło tak, żeby równomiernie pokryło suche składniki. Następnie przekładamy formę do piekarnika i pieczemy około 25-30 minut, czyli aż się apetycznie zarumieni. Upieczone, gorące ciasto w formie przykrywamy płaskim, szerszym od formy talerzem, formę odwracamy do góry dnem w ten sposób, żeby ciasto opadło na talerz. Podajemy jeszcze ciepłe z lodami lub sosem waniliowym ;)



niedziela, 15 lutego 2015

Babeczki z owocami.


     Pyszne, mięciutkie, soczyste babeczki z owocami. Idealne! Polecam!!!


Składniki na babeczki z owocami:
2 jajka
50 g cukru
200 ml jogurtu owocowego
50 ml oleju
200 g mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
150 g posiekanych owoców (u mnie truskawki z kompotu)

     Białka ubijamy, gdy są już sztywne stopniowo dodajemy cukier. Następnie dodajemy żółtka, jogurt, olej, a na końcu mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wszystko dokładnie mieszamy, przekładamy do foremek do 2/3 wysokości i równomiernie rozkładamy owoce. Pieczemy 10-12 minut w piekarniku nagrzanym do 190-200 stopni C. Gotowe dekorujemy bitą śmietaną i owocami (ja nie zdążyłam, babeczki zniknęły jeszcze ciepłe :).




sobota, 14 lutego 2015

Sernik "Wiśnie w czekoladzie".


     Dziś zapraszam wszystkich na kremowy sernik czekoladowo-wiśniowy. Kocham czekoladę, bardzo lubię serniki, więc znów postanowiłam je połączyć i upiec sernik z czekoladą, lecz tym razem słodycz ciasta przełamałam dodatkiem wiśni. I to był strzał w dziesiątkę! Całość tworzy spójną, wysublimowaną całość. Ciasto jest pyszne, więc mogę je szczerze polecić. Prawdziwa rozpusta na koniec karnawału!!!!


Składniki na sernik "Wiśnie w czekoladzie": ja piekłam w tortownicy o śr. 28 cm i wyszedł dość niski, jeśli chcecie żeby był wyższy użyjcie tortownicy nieco węższej (26 lub 24 cm):

SPÓD (kakaowe kruche ciasto):
125 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka kakao
2 łyżki cukru pudru
80 g zimnego masła
1 jajko
     Wszystkie suche składniki przesiewamy do miski, dodajemy zimne masło oraz jajko i miksujemy na okruchy (1-2 minuty). Następnie odkładamy mikser i szybko zagniatamy ciasto ręką, wkładamy do lodówki na około 30 minut. Po tym czasie ciasto rozkładamy na formie wyłożonej papierem tworząc spód i 2-3 cm rant. Tak przygotowane ciasto pieczemy w nagrzanym do 180-190 stopni C przez 10 minut, następnie wyjmujemy i chwilę studzimy.

NADZIENIE:
700 g twarogu
1/3 szklanki oleju
2 szklanki mleka
2/3 szklanki cukru
1 jajko
1 budyń wiśniowy
1 łyżka gorzkiego kakao
50 g rozpuszczonej mlecznej czekolady lub 2 łyżki kremu czekoladowego (typu nutella lub inny tańszy zamiennik)
250-300 g drylowanych wiśni (u mnie mrożone)
     Zmielony twaróg przekładamy do miski, dodajemy kolejno: olej mleko, cukier, jajko, kakao, budyń i miksujemy do połączenia i otrzymania gładkiej masy. Masę serową dzielimy na pół. Do jednej części dodajemy kakao, czekoladę i dokładnie miksujemy. Na końcu dodajemy połowę wiśni i dokładnie mieszamy. Do drugiej porcji masy serowej dodajemy resztę wiśni i mieszamy. Na podpieczony spód wykładamy masę wiśniową, na nią masę czekoladową (kolejność można oczywiście zmienić i ja następnym razem tak zrobię, gdyż masa czekoladowa jest cięższa i lepiej jej będzie na dole :) wyrównujemy wierzch i wkładamy do nagrzanego do 175-180 stopni C piekarnika. Pieczemy 50-60 minut. Jeśli sernik zbyt szybko się rumieni wierzch przykrywamy folią aluminiową. Ciasto po upieczeniu będzie dość rzadkie, ale to nic, takie ma być. Ciasto studzimy w uchylonym piekarniku, a następnie przekładamy do lodówki na kilka godzin (najlepiej na całą noc), żeby stężało.

POLEWA CZEKOLADOWA:
4 łyżki przegotowanego, letniego mleka lub wody
1 łyżka gorzkiego kakao
100 g czekolady mlecznej
dowolna dekoracja (u mnie czekoladowe serduszka)
     Do niewielkiej, szklanej miseczki wlewamy mleko bądź wodę i rozprowadzamy w nim kakao, dokładnie mieszamy, żeby pozbyć się grudek. Następnie dodajemy połamaną w kostki czekoladę i wkładamy na 15-20 sekund do mikrofalówki. Wyjmujemy, mieszamy, jeśli czekolada się jeszcze nie rozpuściła czynność powtarzamy. Ja grzałam 2 razy. Jeśli nie chcemy używać mikrofalówki tę samą czynność można wykonać w kąpieli wodnej(miskę stawiamy nad gotującą się wodą, w ten sposób, by woda nie stykała się ze szkłem) i mieszamy, aż czekolada się rozpuści. Tak przygotowaną polewę rozprowadzamy na zimnym serniku, dowolnie dekorujemy.\. Po około 5 minutach ciasto jest gotowe!






czwartek, 12 lutego 2015

Pączki warszawskie, znakomite!


     Dziś szczególny dzień, którego nie mogłam się doczekać. Ostatnio pokazałam Wam kilka moich sprawdzonych przepisów na tłustoczwartkowe rarytasy, a dziś przyszła kolej na przepis szczególny, a mianowicie na pączki warszawskie (znakomite). Przepis mam ze starej książki kucharskiej "W staropolskiej kuchni i przy polskim stole" Marii Lemnis i Henryka Vitry. Pozwólcie, że przytoczę Wam wstęp do tego przepisu: "Pączki starannie i dokładnie przyrządzone według tego przepisu dystansują najbardziej nawet "wyborowe" pączki cukiernicze. Ale nie jest on ani tani i nie dla młodych gospodyń stawiających dopiero pierwsze kroki w szlachetnej sztuce kulinarnej." Co do pączków, to muszę się przyznać, że niektóre nieco dłużej się smażyły i kolor był bardziej w odcieniach brązu niż złota, ale i tak śmiem twierdzić, że to jedne z najlepszych pączków jakie jadłam! Wyjątkowo mięciutkie i delikatne, a nadzienie to prawdziwe mistrzostwo świata. Nie wiem, czy to za sprawą staropolskiej kuchni, czy warszawskiej receptury, pączki zniknęły błyskawicznie, jeszcze ciepłe...


Składniki na pączki warszawskie (znakomite) na 30 szt. (wszystkie składniki w temperaturze pokojowej):
ZACZYN:
50 g drożdży
1 łyżka cukru
85 ml ciepłego mleka
100 g mąki tortowej

CIASTO WŁAŚCIWE:
400 g mąki tortowej
8 żółtek
80 g cukru
250 ml letniej śmietanki słodkiej 30%
ziarenka z 1/2 wanilii
1/3 łyżeczki soli
25 ml spirytusu (u mnie ekstrakt z wanilii)
100 g roztopionego, letniego masła (w oryginale 150g)

olej do smażenia
drobno posiekana smażona w cukrze skórka pomarańczowa
lukier (1 szklanka cukru pudru i 2-3 łyżki soku z cytryny lub wody)

     Zaczynamy od przygotowania zaczyny. Drożdże rozcieramy z cukrem i mlekiem, wlewamy do przesianej mąki i ucieramy na gładką, dość gęstą, masę, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 10 minut, czyli aż rozczyn podwoi objętość. W tym  czasie przesiewamy 400 g mąki do dużej miski, podgrzewamy śmietankę, roztapiamy masło, a żółtka ucieramy z cukrem na puszystą, jasną masę. Do mąki dodajemy ubite żółtka, śmietankę, ziarenka wanilii, sól i zagniatamy gładkie, elastyczne, dość rzadkie ciasto. Po około 10 minutach wyrabiania dodajemy letnie masło i dalej wyrabiamy ciasto, aż tłuszcz się całkowicie wchłonie, nie krócej jednak niż 5 minut. Gotowe ciasto oprószamy mąką, miskę przykrywamy ściereczką i odkładamy ciasto do wyrośnięcia na około 15 minut.

NADZIENIE:
150 g lekko podgrzanej konfitury z róży
80 g zmielonych migdałów

     Konfiturę odsączamy z nadmiaru syropu i mieszamy z migdałami.

     Wyrośnięte ciasto przekładamy na oprószoną mąką stolnicę lub blat, chwilę wyrabiamy i dzielimy na równe kawałki i wadze 40 g (najlepiej ważyć, żeby pączki były tej samej wielkości, choć można podzielić je "na oko" na 30 kawałków). Z każdego kawałka formujemy w ręku małe krążki, w środek nakładamy 1/2 łyżeczki nadzienia, dokładnie zlepiamy i formujemy kulkę i układamy na oprószonej mąką ściereczce zlepieniem na dół. Uformowane pączki przykrywamy ściereczką i czekamy, aż podwoją objętość. Gdy już są wyrośnięte w szerokim garnku rozgrzewamy około 1 litra oleju, a z pączków delikatnie pędzelkiem (lub piórkiem ;D) zmiatamy resztki mąki. Gdy tłuszcz osiągnie temperaturę około 170 stopni C partiami smażymy pączki z dwóch stron po około 90 sekund lub dłużej, na złoto brązowy kolor (pączki z nadzieniem zawsze smażymy dłużej), następnie odsączamy na papierowym ręczniku, lekko studzimy, dekorujemy lukrem, skórką pomarańczową i gotowe! Zgodnie ze staropolską tradycją pączki serwujemy jeszcze letnie.
     Więcej o tym jak zrobić idealne ciasto drożdżowe znajdziecie tutaj.





środa, 11 lutego 2015

Zupa rybna z warzywami.


     Dzisiaj zapraszam na pyszną zupę rybną z dodatkiem warzyw. Jest treściwa, sycąca, pyszna! Świetny sposób na przemycenie ryby ;) Polecam!!!


Składniki na zupę rybną z warzywami:
1 łyżka oliwy
1 duża marchewka
1 mały seler
1 mała pietruszka
1 nieduża cebula
biała część pora
1 listek laurowy
5 ziaren ziela angielskiego
kilka garści fasolki szparagowej (u mnie mrożona)
4 ziemniaki
300-400 g pokrojonych pomidorów (mogą być z puszki)
garść makaronu
300-400 g świeżej ryby (u mnie filety z łososia)
 ewentualnie kilka łyżek słodkiej śmietanki (30%)
sól
pieprz (u mnie młotkowany z kolendrą)

     W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy obrane i pokrojone w drobną kostkę marchew, seler, pietruszkę, cebulę, por i chwilę podsmażamy. Następnie dodajemy listek laurowy, ziele angielskie, około 1 litra wody, pół łyżeczki soli i gotujemy około 20 minut. Po tym czasie dorzucamy obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki oraz pomidory i gotujemy kolejne 10 minut. Następnie dodajemy makaron, fasolkę szparagową i gotujemy aż makaron zmięknie. Na 4-5 minut przed końcem gotowania wkładamy pokrojoną w spore kawałki rybę. Po tym czasie doprawiamy danie solą oraz pieprzem. Gotową zupę możemy zabielić śmietaną. Gotowe!




poniedziałek, 9 lutego 2015

Curry z ryby.


     Pyszne, szybkie danie kuchni indyjskiej. Nie ma nic lepszego od ryby ugotowanej w aromatycznym sosie curry. Jak dla mnie bomba! Polecam!!!


Składniki na curry z ryby:
500 g ryby (u mnie filety z łososia)
1 duża cebula
olej
1 ząbek czosnku
2 łyżeczki curry
250 g obranych pokrojonych pomidorów, mogą być z puszki (lub 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego)
sól
sok z limonki lub cytryny

     Na patelni o grubym dnie podsmażamy, na gorącym oleju, pokrojoną w grubą kostkę cebulę i czosnek. Dodajemy curry i smażymy często mieszając 3-4 minuty. Następnie dodajemy pomidory lub koncentrat, przykrywamy pokrywką i dusimy kilka minut. Dodajemy 1/2 szklanki wody, mieszając, zagotowujemy. Wkładamy kawałki ryby i gotujemy na małym ogniu 7-10 minut. Na koniec doprawiamy solą i sokiem z limonki lub cytryny (około 1 łyżki). Podajemy z ryżem lub chlebkiem. Gotowe!