sobota, 28 grudnia 2013

Babka górnicza.


      Już jako mała dziewczynka wycinałam z gazet przepisy i wklejałam do mojego specjalnego zeszytu z nadzieją, że kiedyś je wypróbuję. Przepis na tę babeczkę mam ze starego Poradnika domowego (z lat '90) i od razu przypadł mi do gustu. Jako że miałam wtedy 12, może 13 lat istotne dla mnie były następujące czynniki:
  • smak,
  • zawartość kakao,
  • łatwość przygotowania,
  • dostępność składników,
  • i jako że byłam (nadal jestem, ale już potrafię nad tym panować) strasznie niecierpliwa- krótki czas przygotowania i pieczenia.
     I wszystkie te cechy posiada właśnie to ciasto. Gdy już byłam trochę starsza pomagała mi moja młodsza o 10 lat siostrzyczka, która dzielnie trzymała miskę, albo dosypywała składniki, pomagała przelać ciasto do formy... Bałagan przy tym był niesamowity, ale przecież nie to jest najważniejsze, ważny jest śmiech dziecka i poczucie, że właśnie dokonaliśmy czegoś ważnego. Teraz "pomaga" mi mój 16 miesięczny synek, ale jemu trzymanie miski nie sprawia frajdy, fajne jest natomiast trzymanie z mamą miksera, dosypywanie mąki (pół do miski, pół dookoła miski), ale przede wszystkim obserwowanie, jak to wszystko się razem ze sobą miesza. Na moje pytanie, czy robimy ciasto, biegnie do szafki, wyciąga miskę i głośno krzyczy "bziummm..."
    Babeczkę tę często przygotowuję, gdy niespodziewanie odwiedzą nas goście, lub dopadnie mnie, lub męża chęć na coś słodkiego. Pomimo łatwości przygotowania jest naprawdę pyszna, dzięki dodatkowi dżemu wilgotna i przepysznie kakaowa. Polecam!!!

Składniki na babkę górniczą
2 szklanki mąki pszennej
1 szklanka mleka
1/2 kostki margaryny
1 jajo
1 niepełna szklanka cukru
2 łyżki dżemu
2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka kakao
     Margarynę, jajo, cukier i dżem ucieramy mikserem na gładką masę. Dodajemy cynamon, kakao, mąkę i sodę rozpuszczoną w mleku. Miksujemy i wylewamy do wysmarowanej i posypanej mąką lub bułką tartą formy (ja piekłam w sylikonowej formie, więc nie musiałam smarować). Pieczemy w 180 stopniach C około 40 minut (przed wyjęciem sprawdzamy patyczkiem, czy się upiekło). Jeszcze ciepłe (nie gorące) wyjmujemy z formy i posypujemy cukrem pudrem. Gotowe :-)



piątek, 20 grudnia 2013

Wigilijny karp smażony.

   
 W moim rodzinnym domu na Wigilii zawsze królował karp. Moje pierwsze wspomnienia dotyczące Świąt sięgają chwil, gdzie jeszcze jako mały szkrab, ledwo sięgający stołu, plątałam się pod nogami i czekałam na pierwszą gwiazdkę. Pamiętam, duży okrągły stół, suto zastawiony Wigilijnymi potrawami, gdzie obok ogromnej misy z pierogami, były uszka, barszcz czerwony, śledzie skąpane w swojskiej śmietanie, karp, z którym zdążyłam się już zaprzyjaźnić, bo od tygodnia pływał w wannie, różne sałatki, na deser kutia, a i jeszcze kompot z suszu. Ach, to była uczta!!! Nie było wymyślnych prezentów, ot jakieś skarpety, czy szalik zrobiony przez mamę w jesienne wieczory, jak się udało to zabawka, ale to wcale nie było najważniejsze. Ważny był ten klimat, wspólnie spędzone chwile, a po kolacji, gdy już na stół wędrowało ciasto, wspólne kolędowanie. Rozmarzyłam się troszeczkę, ale chciałabym Wszystkim Wam życzyć takiego właśnie rodzinnego klimatu w te Święta :-)

Przepis na Wigilijnego karpia smażonego
2 karpie o wadze 1,5-2 kg
1 duży seler
4 średnie cebule
przyprawa do ryb
2 jajka
bułka tarta
olej
sól
pieprz
     Karpia należy zacząć przygotowywać dzień przed Wigilią, by mógł dobrze przejść smakiem i zapachem warzyw i przypraw. Ryby czyścimy z łusek, patroszymy, odcinamy głowę, płetwy i kroimy w dzwonka (tę czynność zawsze zlecam mężowi, bo to ciężkie zadanie i mało miłe, a że mój rycerz chce się wykazać, to raz, dwa rozprawia się z tym smokiem, yy.. znaczy się z karpiem:-) Selera obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach, cebule również obieramy, kroimy w piórka. Sprawionego karpia nacieramy przyprawą do ryb i ewentualnie solą i pieprzem, układamy w dużej misce i dokładamy warzywa. Dobrze mieszamy, zamykamy przykrywką lub zawijamy folią spożywczą i wkładamy na co najmniej 12 godzin do lodówki.
 Wyciągamy rybę na około dwie godziny przed podaniem, czyścimy z cebuli i selera. W głębokim talerzu roztrzepujemy jajka z dodatkiem szczypty soli, a na inny talerz wysypujemy bułkę tartą. Panierujemy karpia w jajku i bułce, i smażymy w rozgrzanym tłuszczu na złoto, przekładamy do metalowej lub szklanej, zamykanej miski i trzymamy w cieple np.w piekarniku nagrzanym do temperatury 100 stopni C. Przed podaniem przekładamy na półmiski ozdobione np, liśćmi sałaty, rzodkiewkami, papryką, czy pomidorkami koktajlowymi. Polecam!!!

środa, 18 grudnia 2013

Zimne nóżki, czyli galaretka z nóżek.

   
Jak stara, rodzinna tradycja nakazuje na Święta musi być galareta, ale nie taka delikatna z kurczaka, tylko poczciwa, staropolska galareta wieprzowo-wołowa. Jest trochę pracochłonna i wcale nie tania, ale Święta są raz w roku, więc można zaszaleć :-) Ja ugotowałam ją wczoraj, rozlałam do dużych słojów, a gdy przestygła schowałam w lodówce, niech czeka :-) Mąż ją dzisiaj próbował i zjadł prawie cały słoik!!! Muszę znaleźć lepszą kryjówkę, bo w takim tempie na Święta zostaną tylko wspomnienia!!!

Składniki na zimne nóżki
5 nóżek wieprzowych (około 2,5 kg)
1 golonka wieprzowa (tylna)
50 dag wołowiny bez kości (może być oczywiście więcej)
50-60 dag włoszczyzny (pietruszka, mały seler, cebula i kilka marchewek)
5 liści laurowych
6-8 ziaren ziela angielskiego
0,5 łyżeczki pieprzu ziarnistego
6-8 ząbków czosnku
1 łyżka żelatyny (dla pewności)
sól
pieprz
     Nóżki, golonkę i wieprzowinę czyścimy, zalewamy zimną wodą, dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, ziarenka pieprzu, łyżkę soli, stawiamy na małym ogniu i gotujemy około 3 godziny. Po tym czasie dodajemy obrane i warzywa, pokrojony czosnek, przyprawiamy solą, pieprzem i gotujemy jeszcze 1 godzinę. Po tym czasie próbujemy i ewentualnie doprawiamy (pamiętajmy o tym, że galareta musi być lekko przesolona, bo mięso wchłonie jeszcze sól), przecedzamy wywar (ja na durszlaku układam gazę i przecedzam do czystego garnka), dodajemy żelatynę i dokładnie mieszamy, ale już nie zagotowujemy. Mięso oddzielamy od kości, kroimy, układamy w słojach (możemy też dorzucić krążki marchewki z wywaru) i zalewamy gorącym wywarem szybko zamykamy. Po przestygnięciu wkładamy do lodówki.
     Jeśli galareta ma być podana nazajutrz to zamiast do słoików wlewamy ją do małych miseczek, a jeśli porcje mają być na jeden kęs to do małych filiżanek. Gdy galareta ma być przetransportowana na jakąś imprezę to ja zawsze robię ją w plastikowych kubeczkach, na miejscu łatwo się ją wyjmuje i nie ma ryzyka potłuczenia ukochanych filiżanek :-)

Wigilijne paszteciki.

   
     Przepis na te wyjątkowe cudeńka mam od sąsiadki, pani Kasi, która jest moim idolem w kategorii "ciasta i inne wypieki" :-) Po raz pierwszy piekłam je chyba z sześć lat temu i teraz nie wyobrażam sobie bez nich Wigilii i innych imprez w gronie rodziny, czy znajomych. Przygotowuję je do barszczyku, lub jako przekąska na drugie śniadanie. Farsz może być różny, ale na Wigilię obowiązkowo z kapustą i grzybami. Zazwyczaj za jednym zamachem przygotowuję farsz z 3-4 porcji i jednego dnia lepię pierogi, a następnego piekę paszteciki. Wszystko oczywiście mrożę i wyciągam w Wigilię rano, przed samym podaniem podgrzewam w piekarniku i gotowe :-) Goście zachodzą w głowę jak zdołałam przygotować tak dużo różnych potraw w tak krótkim czasie, a ja się tylko uśmiecham i nie zamierzam zdradzać im mojego sekretu, bo lepiej niech sobie myślą jaką to dobrą i pracowitą gospodynią jestem i już!!!

Składniki na Wigilijne paszteciki
50 dkg mąki pszennej
25 dkg margaryny
5 dkg drożdży
0,5 szklanki ciepłego mleka
1 jajko
FARSZ:
po 50 dkg kapusty świeżej i kiszonej
10 suszonych grzybów
2 cebule
olej
sól
pieprz
1 roztrzepane jajko do posmarowania
     Grzyby moczymy (najlepiej całą noc), gotujemy i drobniutko kroimy. Cebulę szklimy na oleju, dodajemy grzyby i pokrojoną kiszoną kapustę, dusimy 30 minut. Po tym czasie dodajemy świeżą, poszatkowaną kapustę i dusimy jeszcze 20 minut, Następnie doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie odparowujemy nadmiar płynu.
     Drożdże rozcieramy z mlekiem i 2 łyżkami mąki, a kiedy zaczną rosnąć dodajemy jajko, wlewamy do posiekanej z margaryną mąki. Wyrabiamy ciasto, odstawiamy na 10 minut by wyrosło. Po tym czasie wykładamy połowę ciasta i wałkujemy na prostokąt o wymiarach 40x40cm i dzielimy go na pół. Na każdą część, wzdłuż dłuższego boku, układamy z jednej strony 1/4 farszu (tak na szerokość około 2 cm), a krawędź drugiego boku smarujemy roztrzepanym jajkiem (też na szerokość 2 cm). Zwijamy jak roladę zaczynając od strony z farszem, a kończąc na stronie z jajkiem. Każdą roladę dzielimy na 5-6 cm kawałki, smarujemy jajkiem i układamy na wyłożonej papierem blasze. Możemy posypać kminkiem, majerankiem, papryką słodką, solą gruboziarnistą lub innymi ziołami. Gdy wyrosną pieczemy na rumiano w temperaturze 180 stopni C.

piątek, 13 grudnia 2013

Ryba w zalewie pomidorowej.



     Czym były by Święta bez ryby? Ja przygotowuję ją na kilka sposobów, a jednym z nich jest właśnie marynowanie ryby w tej zalewie pomidorowej. Przygotowuję ją zawsze jeden, do dwóch tygodni przed Świętami, by miała czas się przegryźć. W tym roku robiłam rybę z trzech porcji, bo chciałam by choć jeden słoik doczekał do Sylwestra, chociaż znając mojego męża i jego zamiłowanie do ryb to może być różnie. Ryba jest przepyszna, podaję ją na Wigilię już kilka ładnych lat i zawsze jest hitem. Oprócz ryby w słoiki upycham też marynowaną paprykę, sparzoną cebulkę i ogórki kiszone, co w rezultacie daje niesamowity efekt. Po tygodniu ryba jest gotowa, wykładam rybę na półmisek, na wierzch układam warzywa i polewam powstałym sosem..... Pychotka!!!

Składniki na rybę w zalewie pomidorowej
1,2 kg mrożonych filetów rybnych lub 1 kg świeżych
przyprawa do ryb
jajko
bułka tarta lub mąka pszenna
olej do smażenia
6 ogórków kiszonych
4 duże cebule
1 słoik 0,9l papryki marynowanej
NA ZALEWĘ
2 szklanki wody
6 łyżek octu
0,5 szklanki oleju
3 małe liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
0,5 łyżeczki pieprzu ziarnistego
1 opakowanie (20g) papryki słodkiej w proszku
2 łyżki cukru
0,5 łyżeczki soli
1 mała puszka przecieru pomidorowego
1 mały słoiczek keczupu
     Rybę rozmrażamy, wycieramy papierowym ręcznikiem, dzielimy na mniejsze kawałki (około 4-5 cm) posypujemy przyprawą do ryb i odstawiamy na jakieś 15-20 minut. W tym czasie kroimy ogórki w talarki, paprykę w paseczki, a cebulki w krążki. W garnku zagotowujemy około 1-1,5 litra wody, wrzucamy pokrojone cebule, doprowadzamy do wrzenia, wyłączamy grzanie i zostawiamy pod przykryciem na jakieś 3-5 minut. Następnie odcedzamy sparzone cebule na sicie i przelewamy zimna wodą, zostawiamy do odsączenia.
     Przygotowujemy panierkę. Rozbijamy jajko i roztrzepujemy je porządnie. Na talerz wysypujemy bułkę tartą (lub mąkę) i każdy kawałek ryby moczymy w jajku, a następnie w bułce tartej (lub mące), otrzepujemy z nadmiaru mąki i smażymy na rozgrzanym oleju na złoto.
     Układamy w słoikach (lub dużej zamykanej misce, choć ja wolę jednak w słoikach) dwa-trzy kawałki ryby, warstwę ogórków, cebuli i papryki, na to kolejną porcję ryby i znowu warzywa, aż słoiki będą pełne, a talerze puste ;-)
     Przygotowujemy zalewę. Wszystkie składniki przekładamy do garnka i zagotowujemy. Gorącą zalewą zalewamy słoiki i zakręcamy. Po przestygnięciu wkładamy do lodówki i zapominamy o niej na co najmniej tydzień. Według przepisu może tak stać miesiąc, a nawet dwa, ale u nas stoi najwyżej dwa-trzy tygodnie, w zależności od tego na jaki czas przed Świętami ją przygotuję i jak szybko mąż się do niej dobierze :-) Czasami zamiast filetów używam płatów ryby, a gdy czyszczę zamrażarkę (tak jak dziś) to w słoikach ląduje wszystko :-) I tak w te Święta będą filety z dorsza, płotki i karp w dzwonkach. Pycha!!!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Likier kakaowo-wiśniowy.


     Coraz bliżej Święta, dom już wypucowany, czas zająć się podarunkami. Lubię obdarowywać bliskich prezentami własnej produkcji. W tym roku pod drzewkiem na mamę i teściową czekać będą małe buteleczki, a w nich kremowy, słodziutki, czekoladowo-wiśniowy likier. Chyba, że nie doczeka :-) Jest pyszny i łatwy do przygotowania, gotowy do spożycia od razu po wymieszaniu składników, więc jest realne niebezpieczeństwo, że jednak nie doczeka. Zrobię kolejny, a tym będę się raczyć w grudniowe wieczory. Polecam!!!

Składniki na likier kakaowo-wiśniowy
300 ml mleka zagęszczonego, słodzonego
200 ml wiśniówki
4 łyżki kakao rozpuszczalnego (takiego dla dzieci np. Puchatek)
50-100 ml przegotowanego mleka
     W przegotowanym, ciepłym mleku rozpuszczamy kakao.  Mleko zagęszczone podgrzewamy, gdy się zagotuje wlewamy kakao, mieszamy do czasu połączenia składników i wyłączamy. Gdy przestygnie dolewamy wiśniówkę, dobrze mieszamy i rozlewamy do butelek. Przechowujemy w lodówce. Gdyby likier był za gęsty, dodajemy kilka łyżek przegotowanego mleka.



środa, 4 grudnia 2013

Pierogi z jagodami i czerwonymi porzeczkami.

     Uwielbiam wszystko co słodkie i z owocami :-). Pierogi z nadzieniem owocowym przygotowuję zawsze, gdy zostanie mi ciasto na pierogi lub chcę moich bliskich mile zaskoczyć. Pierogi z owocami w tej kombinacji są przepyszne. Słodkie jagody przełamane kwaskowym smakiem porzeczek, wszystko to oblane sosem na bazie jogurtu naturalnego i owoców. Kurcze, ale były pyszne!!!

Składniki na pierogi z jagodami i czerwonymi porzeczkami
ciasto:
250 g mąki pszennej
175 ml ciepłego mleka
farsz:
1 i 1/2 szklanki mrożonych jagód
1 szklanka mrożonych czerwonych porzeczek
1 łyżka cukru
sos:
2 łyżki jagód
1 łyżka czerwonych porzeczek
1 łyżka miodu lub cukru
150 g jogurtu naturalnego (może być również owocowy, ale wtedy nie dodajemy miodu)
     Ciasto. Na stolnicę wysypujemy mąkę formując stożek, robimy w nim wgłębienie i wlewamy trochę mleka. Delikatnie mieszamy za pomocą noża i znów dolewamy trochę ciepłego mleka, mieszamy i wlewamy resztę mleka, mieszamy i wyrabiamy ciasto nożem (ma być miękkie i elastyczne), gdy jest za rzadkie podsypujemy mąką, gdy za twarde dolewamy troszeczkę mleka. Gdy ciasto jest już zwarte wyrabiamy chwilkę rękoma, aż będzie gładkie. Teraz zabieramy się za lepienie pierożków. Można rozwałkować porcję ciasta i szklanką wyciąć równe krążki, ja postępuję zgodnie ze sposobem babci, czyli odkrawam część ciasta, roluję w wałeczek, kroję na równe cząstki, które rozwałkowuję tworząc podobnej wielkości okrągłe placuszki.
     Farsz. Na farsz potrzebne są mrożone owoce, jeśli mamy świeże to musimy je zamrozić. Owoce mieszamy z cukrem.
Na powstałe krążki nakładamy łyżką farsz i zlepiamy, formując pierogi. Ciasto jest na tyle plastyczne, że się pięknie zlepia bez żadnych dodatków. Porcję przygotowanych pierogów wrzucamy na wrzątek, często mieszamy, wyciągamy po upływie 3 minut od momentu zagotowania.
     Sos. Mieszamy składniki sosu i polewamy nim ugotowane pierogi (gdy zostanie nam owoców z farszu, to z nich robimy sos).


Pierogi z mięsem.


     Dziś na obiad, ku uciesze męża, były pierogi. Oczywiście z mięskiem, bo to jego ulubione :-), a że ja staram się być dobrą żonką, to mu od czasu do czasu nalepię :-) Są mięciusie, soczyste, zniewalająco pachną i szybciutko znikają. Polecam!!!

Składniki na pierogi z mięsem
ciasto:
około 500g mąki pszennej
350 ml ciepłego mleka
farsz:
500g ugotowanego mięsa np.z rosołu lub z innej zupy(ja użyłam wieprzowiny, ale może być również drób)
2 duże cebule
2 jajka
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki majeranku
1/4 łyżeczki tymianku
1/2 łyżeczki papryki słodkiej
1/2 łyżeczki przyprawy uniwersalnej typu vegeta
sól
pieprz
olej
     Farsz. Cebule obieramy, drobniutko siekamy w kostkę i podsmażamy na oleju. Mięso mielimy, dodajemy połowę usmażonej cebulki (bez oleju), przeciśnięty przez praskę czosnek, jajka, zioła i przyprawy. Dokładnie mieszamy i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem.

     Ciasto. Na stolnicę wysypujemy mąkę formując stożek, robimy w nim wgłębienie i wlewamy trochę mleka. Delikatnie mieszamy za pomocą noża i znów dolewamy trochę ciepłego mleka, mieszamy i wlewamy resztę mleka, mieszamy i wyrabiamy ciasto nożem (ma być miękkie i elastyczne), gdy jest za rzadkie podsypujemy mąką, gdy za twarde dolewamy troszeczkę mleka. Gdy ciasto jest już zwarte wyrabiamy chwilkę rękoma, aż będzie gładkie. Teraz zabieramy się za lepienie pierożków. Można rozwałkować porcję ciasta i szklanką wyciąć równe krążki, ja postępuję zgodnie ze sposobem babci, czyli odkrawam część ciasta, roluję w wałeczek, kroję na równe cząstki, które rozwałkowuję tworząc podobnej wielkości okrągłe placuszki. Na powstałe krążki nakładamy łyżką farsz i zlepiamy, formując pierogi.

 Ciasto jest na tyle plastyczne, że się pięknie zlepia bez żadnych dodatków. Porcję przygotowanych pierogów wrzucamy na wrzątek, często mieszamy, wyciągamy po upływie 2 minut od momentu zagotowania. Polewamy pozostałym tłuszczykiem z cebulką i podajemy. Pycha!!!


wtorek, 3 grudnia 2013

Sałatka po żydowsku.


     Kolejna propozycja z notatnika mojej babci, chociaż ona nazywała ją Sałatką starego żyda. Nie wiem co ów żyd miał z nią wspólnego, ale mniejsza o to. Sałatka nieco zapomniana w mojej kuchni, teraz przeżywa odrodzenie:-) Mąż jest zachwycony jej smakiem, twierdzi nawet, że tradycyjna jarzynowa chowa się przy tej. Mało tego, jednogłośnie postanowił, że na święta zrobimy właśnie tę. Mój przepis różni się jednak od tradycyjnej sałatki po żydowsku, zamiast ostrej cebuli dodaję łagodniejszy, bardziej aromatyczny por, wzbogacam ją też o kukurydzę, która nadaje jej słodyczy, soczystości i chrupkości. Jest obłędna :-)

Składniki na sałatkę po żydowsku
60 dag ziemniaków tej samej wielkości
8 jajek ugotowanych na twardo
1 por (białą część)
1 puszka kukurydzy
4-5 łyżek majonezu
1 łyżeczka musztardy
sól
pieprz
     Ziemniaki gotujemy w mundurkach, studzimy, obieramy i kroimy w kosteczkę.


Jajka również obieramy, kroimy w kosteczkę i dodajemy do ziemniaków.


Następnie dodajemy kukurydzę, drobniutko posiekany por,


majonez, musztardę i mieszamy. doprawiamy solą i pieprzem i gotowe :-)

Fasolka szparagowa inaczej.

     Kiedy zrobiłam ją po raz pierwszy mąż zakochał się w niej i już nie chciał żadnej innej :-) Jest pyszna, ma wyrazisty smak i szybciutko znika. Jeśli komuś znudziła się już fasolka w bułce tartej, to zachęcam do spróbowania tego przepisu, bo warto :-)

Składniki na fasolkę szparagową inaczej:
500 g fasolki szparagowej (może być mrożona)
1 malutka cebula (albo pół większej)
1 łyżeczka musztardy
1 łyżka oliwy
sól
pieprz
     Fasolkę czyścimy z końcówek i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, ale nie za długo bo ma być jędrna. Przecedzamy, przelewamy zimną wodą, studzimy i kroimy w 2-3 cm kawałeczki. Cebulkę drobniutko siekamy, łączymy z fasolką, dodajemy musztardę, oliwę i przyprawiamy sola i pieprzem. Gotowe:-)


piątek, 29 listopada 2013

Ciasto marchewkowe.

     Nie ma chyba nic lepszego niż kawałek ciasta do popołudniowej kawusi. Dzisiaj upiekłam marchwiaka. Przepis pochodzi z gazetki Kaufland. Gdy go wczoraj zobaczyłam nie mogłam się oprzeć i musiałam wypróbować. Ciasto marchewkowe piekę dość często, bo lubię jego wilgotną konsystencję, aromatyczny zapach i prostotę wykonania. W tym przepisie zaintrygowały mnie dodatki, chociaż i tak trochę musiałam je zmodyfikować i dostosować do tego, co akurat miałam w domu :-) Ciasto w oryginale było z kremem, ale z racji tego, że obłędnie pachniało i kawusia już czekała, pominęliśmy ten etap. Następnym razem zrobię z kremem, ale tylko po to, by je porównać, bo bez kremu i tak było wyborne. Polecam!!!

Składniki na ciasto marchewkowe
7 jajek
400g cukru (ponad 1 i 1/2 szklanki)
1/2 szklanki oleju
500g mąki pszennej (około 3 i 1/2 szklanki)
500g marchwi startej na średniej tarce (3 szklanki)
15g cynamonu
23g proszku do pieczenia (2 pełne łyżeczki)
23g sody oczyszczonej (2 pełne łyżeczki)
200g ananasa z puszki w kawałkach (ja dodałam 300g ananasów z cukinii własnej roboty)
100g rodzynków
100g posiekanych orzechów włoskich (ja pominęłam)
cukier puder do posypania
     Jajka z cukrem i olejem ubijamy na puszystą masę. Część mąki mieszamy z marchewką, dodajemy do masy i mieszamy. Do reszty mąki dodajemy wszystkie suche składniki i wsypujemy do masy, mieszamy, następnie dodajemy ananasy i rodzynki, dokładnie mieszamy i przelewamy ciasto na wyłożoną papierem do pieczenia blaszkę.
Pieczemy w temperaturze 170-180 stopni Celsjusza przez około 45 minut. Po tym czasie sprawdzamy patyczkiem, gdy patyczek jest suchy wyjmujemy ciasto z piekarnika i zostawiamy w formie, by nieco przestygło. By mieć ciasto idealnie równiutkie wyjmując je z blaszki odwracamy do góry dnem i posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!!!